Tabs

08/04/2011

Greenway - Naszyjnik Północy - 1 etap

Autorem artykułu jest hamer


Przygodę z Naszyjnikiem zaczynamy w Bornem Sulinowie. Jednak początek i koniec szlaku zwanego Greenway - Naszyjnik Północy umieszczam w Złotowie, do którego dojedziemy z Bornego Sulinowa i do którego dojedziemy z Błękwitu zamykając pętlę szlaku, czyli w ostatnim etapie.Przygodo trwaj!


Przygodę z Naszyjnikiem Północy proponuję rozpocząć w Bornem Sulinowie.
Uzasadnieniem takiej decyzji jest to, że znajduje się tutaj duża baza noclegowa oraz dwie duże wypożyczalnie rowerów (to w wypadku nie dysponowania własnym sprzętem). Następnym argumenty, to: miejscowość ta położona jest na szlaku Naszyjnika Północy; istnieje możliwość pokonania Naszyjnika Północy w kilku etapach w jego lewej części od osi poprowadzonej przez punkty leżące na nim: Złotów i Biały Bór, z możliwością powrotu na koniec wyprawy dziennej do swej kwatery. W pokonywaniu tej części Naszyjnika w sposób proponowany przeze mnie, nie trzeba mieć przy sobie ekwipunku niezbędnego przy wyprawach wielodniowych, bo każdy jest wyprawą jednodniową, pozwalającą na jazdę rowerem bez obciążenia bagażem. Należy koniecznie pamiętać o płynach do picia oraz o zapasie jedzenia lub tylko portfela z paroma złotymi na wymienione potrzeby, bo na dzień dzisiejszy nie ma wsi bez sklepu.. Kolejnym argumentem jest możliwość przemieszczenia się koleją (Przewozy Regionalne) do Złocieńca i Drawska Pomorskiego ze stacji kolejowej w Łubowie (12 km od Bornego Sulinowa), a także powrotów pociągiem do tej stacji i rowerkiem do swego łoża.
Miejsce Startu to skrzyżowanie w kształcie trójkąta u zbiegu ulic: Orła Białego i Wojska Polskiego oraz drogi do Nadarzyc, i dalej Jastrowia.
Pierwszy etap w pokonywaniu Naszyjnika Północy to Borne Sulinowo – Złotów szlakiem i powrót do Bornego Sulinowa drogami asfaltowymi. Długość pokonanego szlaku Naszyjnika, to około 60 km. Długość trasy tej wyprawy (dojazd do Złotowa i powrót do Bornego Sulinowa w tym samym dniu) to około 120 km.
Celowo używać będę określania długości tras „około”, ponieważ szlak jest tak wytyczony, że przebiega obrzeżami miejscowości. Kiedy decydujemy się zwiedzać owe miejscowości i inne ciekawe miejsca, to licznik pokaże całkiem inną odległość, niż ta zmierzona na mapie. Dlatego, kiedy Administrator szlaku podaje jego całkowitą długość 870 km, traktuj to kolego cyklisto z przymrużeniem oka. Chcąc zwiedzić wszystkie ciekawe miejsca na szlaku i tuż przy nim, pokonasz trasę grubo ponad tysiąc kilometrów.
Startujemy! Ulicą Wojska Polskiego w kierunku Szczecinka, dojeżdżamy do skrzyżowania z ulicą Niepodległości i kierując się na skrzyżowaniu w prawo, wyjeżdżamy z miasta (założyłem, że przybywając do Bornego Sulinowa przed wystartowaniem na szlak, zwiedziliście je, z cmentarzami włącznie).
Przy cmentarzu poradzieckim (cmentarzu z pepeszą) na skrzyżowaniu skręcamy w prawo. Po 250 m na rozwidleniu dróg, w prawo i dalej coraz bardziej zanikającym asfaltem do nieistniejącej wsi Stare Borne. Wieś Stare Borne spotkamy w innym miejscu na szlaku. Zamiast wsi znajdujemy tu miejsce postoju zwane Ostoją lub Skowronkową Ostoją. Od tego miejsca kierujemy się na Wrzosowiska Kłomińske, będące Rezerwatem Przyrody, zwanym Diabelskie Pustaci.
Prosto drogą leśną podążamy w kierunku Kłomina (droga piaszczysta i czasem pod górę) aż do skrzyżowania z drogą poprzeczną wybrukowaną małą kostką granitową (rozkradaną prze nieznanych złodziei). Na skrzyżowaniu skręcamy w lewo, w kierunku Sypniewa.
Proponuję jednak najpierw w prawo, do Kłomina. Tu stacjonowała Brygada Rakiet Operacyjno-Taktycznych, o której mity opowiadają tubylcy i obcy. Miasteczko znika powoli z powierzchni ziemi za sprawą i złodziei, i biznesmenów. Uważać trzeba na jezdni, bo studzienki odpływowe są odkryte. Po zwiedzeniu „znikającego miasta” wracamy na szlak i jedziemy do Sypniewa. W Sypniewie przy byłej stacji kolejowej skręcamy w prawo i drogą początkowo brukowaną kocimi łbami, a następnie - biegnącą po nasypie kolejowym w kierunku Ciosańca. W Ciosańcu wracamy na asfalt i asfaltowymi drogami przez Pniewo dojeżdżamy do Jastrowia. W Jastrowiu szlak wyprowadza nas na jego obrzeża bocznymi uliczkami. Proponuję zignorować tę część szlaku, pojechać prosto do głównego skrzyżowania. Na nim w prawo Urząd M i G (w nim pieczątki), w prawo Dom Leona Kruczkowskiego oraz Biały Kościół ze swoją historią i zabytkowe kamienice. Po zwiedzeniu Jastrowia wracamy do głównego skrzyżowania i kierując się na „ kościół czerwony”, dalej w kierunku Złotowa, dojeżdżamy do ścieżki rowerowej, wracając ponownie na szlak Naszyjnika Północy. Ścieżka rowerowa wyprowadza nas z Jastrowia. Po 2,5 km wyrzuca nas na drogę asfaltową do Złotowa (tu ruch samochodowy, zwłaszcza w sezonie turystycznym, jest duży) i podążamy nią aż do mostu na Gwdzie. Za mostem szlak ucieka w lewo do lasu. Drogami szutrowymi i mocno zarośniętymi trawą prowadzi do wsi Górzna. Oznakowany jest dobrze. W Górznej chwilowo sprowadza nas ponownie do asfaltowej drogi na Złotów i ponownie ucieka do lasu, prowadząc nas miejscami nieciekawymi drogami polnymi opodal leśniczówki Leśnictwo Górzno (tutaj pieczątka w książeczce Miłośnika Naszyjnika Północy) i następnie - leśniczówki Nowy Dwór drogą polną do Złotowa.
Na wysokości leśnictwa Nowy Dwór, niestety, nie ma oznakowanego rezerwatu przyrody i dojazdu do niego. Rezerwat ten radzę zwiedzić, wracając ze Złotowa drogą asfaltową do Jastrowia. Po prawej stronie, przed wsią Górzna jest tablica informacyjna o rezerwacie i całkiem dobra droga leśna wiodąca do niego. Taki sobie dysonans: na szlaku rezerwatu nie ma, a rezerwaty zaliczać należy, kierując się wymogami regulaminu zdobywania Greenwaya. Etap ten kończymy na skrzyżowania ulic: Jastrowskiej, Partyzantów i Grudzieńskich. W tym miejscu kończyć będziemy zdobywanie całego szlaku. Można do Złotowa przybyć pociągiem i z tego miejsca (po zwiedzeniu Złotowa) udać się na szlak w kierunku Bornego Sulinowa. Złotów jest pięknym miastem. Warto przenocować tutaj i zwiedzić je. Można przybyć do Złotowa pociągiem i rozpocząć pokonywanie szlaku w kierunku odwrotnym od opisanego. Zdjęcia oddające walory szlaku znajdziecie pod linkiem: https://picasaweb.google.com/hamer369/BorneSulinowoZOtow?authkey=Gv1sRgCLCAv5qupITJ-wE&feat=directlink
---
http://rowerempokraju.blogspot.com/
hamer

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

07/04/2011

Greenway – Naszyjnik Północy. Jak się z nim zmierzyć?

Autorem artykułu jest hamer


Greenway - Naszyjnik Północy, to szlak o długości (odmierzonej przez jego administratora) 870 km, a rzeczywistej około 1ooo km i więcej. Aby się z nim zmierzyć, trzeba opracować sobie odpowiednią koncepcję. Artykuł ten pomoże w przyjęciu takiej koncepcji.
Przygodę z Naszyjnikiem Północy dalej zwanym przeze mnie Naszyjnikiem można rozpocząć w dowolnym jego punkcie, pamiętając jednak o tym, że w tym samym punkcie go kończymy, po pokonaniu tych teoretycznych ośmiuset siedemdziesięciu kilometrów szlaku.
Piszę, że teoretycznie, bo organizatorzy wytyczając szlak policzyli długość wszystkich odcinków szlaku i tak im wyszło. Jest to długość administracyjna, odbiegająca i to znacznie od rzeczywistej. Rzeczywistej, czyli takiej ilości przebytych kilometrów na szlaku, które poświęcimy na zwiedzanie ciekawych miejsc i obiektów, a które położone są tuż przy szlaku, ale jednak nie na nim i aby je zwiedzić, trzeba ze szlaku odjechać, by ponownie na niego wrócić.
Ja zacząłem przygodę z Naszyjnikiem z pozycji Bornego Sulinowa, położonego na szlaku, kierując się zasadą: dojeżdżam rowerem do szlaku, pokonuję określony odcinek szlaku i wracam na koniec dnia do własnego łoża. Tym sposobem (dojazd rowerem, a także dojazd i rowerem i pociągiem) pokonałem Naszyjnik w części jego pętli wyznaczonej przez Złotów i Biały Bór. Ta druga część pętli Naszyjnika wymagała ode mnie oderwania się od własnego łoża i pokonania jej w formie kilkudniowego rajdu rowerowego, gdzie na końcu każdego etapu czekał na mnie zarezerwowany wcześniej nocleg. Tak pokonałem pętlę w jej części zaczynając w Białym Borze i rajdem po Borach Tucholskich kończąc w Złotowie.
Piszę o tym, bo uważam za ważne to, aby dobrze się zorganizować. Można też tak, jak uczynił mój przyjaciel Remigiusz, Na Naszyjnik przez Bory Tucholskie, zainstalował się w Chojnicach w schronisku młodzieżowym i także dojeżdżając do szlaku, poruszając się po nim i wracając każdego dnia do Chojnic, pokonał go. Nie polecam tej formy, bo to już jest wyczyn wymagający ogromnej kondycji fizycznej.
W każdym innym przypadku START zaczynamy w Debrznie i pokonawszy Naszyjnik kończymy w Debrznie - mieście, w którym mieści się Fundacja Naszyjnika, a miejsce startu znajduje się przy ul. Ogrodowej 26.
W kolejnych artykułach opiszę poszczególne etapy pokonanego szlaku, zamieszczając także komentarze o tym, jak się ma rzeczywistość na szlaku w stosunku do barwnych opisów, z jakimi się spotkamy, gdy ten nas zainteresuje.
Są też tacy zdobywający Naszyjnik, którzy wyposażeni są w samochód i wieszak samochodowy na rowery. Podjeżdżają do szlaku, wskakują na rower i jazda na całe 20 km . Można i tak, ale nie uchodzi. No nie uchodzi!
---
http://rowerempokraju.blogspot.com/
hamer

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

06/04/2011

Naszyjnik Północy - Zielony Szlak (Greenway)

Autorem artykułu jest hamer


Kochasz rowerowe wyprawy i poznawanie Kraju.Wiesz co nieco o Naszyjniku Północy, lub nie wiesz nic. Jeśli planujesz urlopową wyprawę rowerową w ciekawe rejony naszego Kraju. To poznaj to co warto poznać i doświadczyć.

Naszyjnik Północy - co to takiego? Gdzie tego szukać? Lokalny czy nie? W jaki sposób go rozpoznawać? Czy warto?
Co to takiego?
Ci, którzy rowerem wędrują po Kraju, raczej wiedzą co to takiego Naszyjnik Północy. Kiedy piszę, że raczej, to dlatego, że są i Ci, którzy wiedzą i Ci, którzy coś słyszeli, i Ci, którzy nie mają pojęcia, że istnieje szlakrowerowy z kategorii zielonych szlaków (Greenway), wytyczony w czterech województwach Polski Północnej. Jego pełna nazwa:Greenway - Naszyjnik Północy.
Gdzie go szukać?
Swój początek i koniec ma ten szlak w Debrznie - pięciotysięcznym mieście, położonym na granicy powiatów: człuchowskiego i złotowskiego, a zarazem na granicy województw: pomorskiego i wielkopolskiego. Trasa jego wiedzie przez wsie i miasta, a także Parki Krajobrazowe i urokliwe rejony przyrodnicze.
Lokalny czy nie?
Szlak ten ponad lokalnym. Przebiega przez powiaty i gminy czterech województw:Pomorskiego, Kujawsko - Pomorskiego, Wielkopolskiego i Zachodniopomorskiego. Przebiega przez 30 gmin. Jego długość wynosi 870 km. To jeden z najdłuższych szlaków w Polsce!
W jaki sposób go rozpoznawać?
Znakiem rozpoznawczym jest zielony rower nad zielonym paskiem szlaku na białym tle. Wypatrywać go trzeba po obu stronach drogi na drzewach,słupach i budowlach.
Czy warto?
Tak, warto. Są co najmniej trzy powody, dla których warto się wybrać na wyprawę po tym szlaku.
Pierwszy, to niezmierzone bogactwo form ukształtowania terenu, setki jezior. W jeziornym pasie Pojezierza Drawskiego, Bytowskiego, Krajeńskiego oraz na styku Wysoczyzny Polanowskiej spotykamy liczne uroczyska i osobliwości przyrody.Trzy parki krajobrazowe:Drawski, Zaborski, Wdzydzki, Park Narodowy "Bory Tucholskie", a także obszary chronionego krajobrazu i rezerwaty przyrody.
Drugi. to możliwość zdobycia czterostopniowej odznaki Miłośnika Naszyjnika Północy-Greenway, gdzie pokonywany szlak dokumentujemy pieczątkami w specjalnych książeczkach Miłośnika Naszyjnika Północy, albo robimy dokumentację zdjęciową pobytu na szlaku z rozpisaniem etapów w książeczce. Książeczki te są dostępne w dwóch miejscach:
1. W Husaria PTTK Czarne- pod adresem: ul.Nowa 20, 77-330 Czarne, e-mail: husaria-czarne@02.pl, tel:698433334
2. Inkubator Przedsiębiorczości Debrzno, ul.Ogrodowa 26, 77-310 Debrzno, e-mail:biuro@naszyjnik.polnocy.pl
Wreszcie trzeci - niezapomniane przeżyciana trasie wynikające nie tylko z piękna mijanych krajobrazów, ale i ze spotkania ze... samym sobą: to pokonywanie swoich słabości w walce z przeciwnościami terenu i pogody; to także spotkania z ciekawymi ludźmi i miejscami historycznymi, o których często w podręcznikach historii nawet się nie wspomina.
---
Marek Gąsior
http://rowerempokraju.blogspot.com/


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

05/04/2011

Życiowe lekcje, których nauczyłam się w Gwatemali

Autorem artykułu jest Katarzyna Chudzik


Trochę się już tych podróży nazbierało w moim życiu, a każda nauczyła mnie co najmniej kilku ciekawych lekcji. Tym razem chciałabym opisać kilka lekcji życiowych, jakich nauczyłam się w podróży do Gwatemali.
Lekcja 1: Najlepsze decyzje to te, podejmowane spontanicznie.

Do tej pory myślałam, że każdą podróż trzeba starannie zaplanować, bo inaczej może stać się coś złego. Tymczasem, decyzję o wyjeździe podjęłyśmy z koleżanką w ciągu godziny. Udało nam się znaleźć lot już za 3 dni, co kosztowało jedynie $275.00. Okazało się, że wcale nie trzeba planować takich wypraw z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem, żeby dostać tanie bilety.
Kiedy w końcu wylądowałyśmy w naszej „ziemii obiecanej” czyli Gwatemala City, wybrałyśmy dowolną taksówkę, która zawiozła nas do przepieknej miejscowości Antigua oddalonej od stolicy o jakieś 30 km - koszt przejazdu wyniósł $20. W związku z tym, że nie zarezerwowałyśmy sobie wcześniej żadnego noclegu, wybrałyśmy się na poszukiwanie takowego, a przy okazji zwiedziłyśmy miasto. A było co oglądać, bo Antigua, jest małym kolonialnym miasteczkiem przecudnej urody, gdzie małe domki i wąskie, brukowane uliczki sprawiają, że odnosi się wrażenie jakby czas staną w miejscu - gdzieś w XVI wieku.
W końcu znalazłyśmy uroczy hostel o równie pięknej nazwie - HOLISTICO. Wewnątrz było piękne, słoneczne patio, a pokoje były czyste i schludne. Miejsce to oddalone było od centrum zaledwie o 5 minut drogi na piechotę i kosztowało jedyne $8 za noc ze śniadaniem!
Lekcja 2: Gwatemalczycy są raczej ubogim narodem – nie mają wielu rzeczy, które my uważamy za standard. Jednak posiadają luksus, którego my możemy im tylko pozazdrościć – MAJĄ CZAS!!!
Pierwszy dzień w Antigle spędziłyśmy spacerując powoli i spokojnie po malowniczych uliczkach miasteczka. Ze zdziwieniem spostrzegłyśmy, że obejście całego miasta zajęło nam zaledwie godzinę. Po drodze mijałyśmy miejscowych artystów malujących przepiękne pejzaże i sprzedających ręcznie robioną biżuterię i tekstylia. Zaglądałyśmy do każdego sklepiku i na każdy stragan w poszukiwaniu pamiątek. Tam, zamiast markowych, podobnych do siebie i drogich rzeczy dostępnych w centrach handlowych wielkich miast, zobaczyłam mnóstwo przepięknych i kolorowych ubrań, butów, torebek i biżuterii, z których każda rzecz była małym, niepowtarzalnym, ręcznie robionym dziełem sztuki, a do tego niedrogim!
Należy również podkreślić, że sprzedawcy tych pamiątek mimo dużego ruchu mieli czas porozmawiać ze wszystkimi zainteresowanymi i klientami – nikt tam się nie śpieszył, ani nikogo nie poganiał. Mimo biedy - wszyscy uśmiechają się do siebie, szanują się na wzajem i mają czas na rozmowę z drugim człowiekiem. Artyści ci nie zarabiają wiele, ale są szczęśliwi, bo mają czas tworzyć, to co kochają. Czy nas stać na taki luksus?
Ja, natomiast, zdałam sobie sprawę, że taka rzecz jak zakupy, którą do tej pory traktowałam jako zło konieczne czy coś, co było dla mnie stratą czasu i okropnie nudziło mnie, tutaj nabrało nagle inspirujących barw...


Lekcja 3: Nie ma lepszego przewodnika niż zdrowy rozsądek.
Po szybkim zaaklimatyzowaniu się w nowym miejscu zaczęłyśmy wybierać miejsca i atrakcje, które chciałybyśmy zobaczyć. W związku z tym, że miałyśmy już okazję pochodzić po mieście w poszukiwaniu hostelu, wiedziałyśmy, że w okolicy jest wiele agencji, które organizują transport do różnych ciekawych miejsc, takich jak: Tikal czyli ruiny Majów, najwiekszy targ w Gwatemali – Chichicastenango, jezioro Atitlan, plantacja kawy i inne. Po drodze zebrałyśmy dużo ulotek i mogłyśmy sobie wybrać czas i ceny jakie najbardziej nam odpowiadały, a do tego jeszcze się potargować. Gdybyśmy trzymały się rad podanych w przewodniku i chciały zaplanować to wcześniej np. przez internet, przepłaciłybyśmy kilkukrotnie.
Osobiście czytałam wywiad z autorem jednego z popularnych przewodników, w którym przyznał: "Jeśli ludzie myślą, że testowałem osobiście każdy hotel opisany na przykład w "Lonely Planet Thailand Guide", to muszą być idiotami!" - powiedział Jim Cummings, autor ponad 30 przewodników i atlasów podróżniczych i innych - "Nie dałbym rady nigdy napisać przewodnika, gdybym musiał sam testować i spać w każdym hotelu".
Z doświadczeń tych płynie taki wniosek, że nejlepsze informacje, to te - uzyskane na miejscu od mieszkańców lub innych turystów, którzy korzystali już z tego, z czego my akurat chcemy korzystać.


Lekcja 4: Najlepsza kuchnia to kuchnia lokalna, gdzie przychodzi i jada najwięcej miejscowych
Jak każdy „szanujący się” przewodnik pisze, w krajach trzeciego świata, do których Gwatemala zdecydowanie należy, NIE WOLNO: pić wody czy jeść owoców umytych w tej wodzie, ani kupować jedzenia z ulicy. Na szczęście, ja nie czytałam żadnego przewodnika... W rezultacie, jadłam owoce codziennie – kupione na targu, pokrojone przez indiańską sprzedawczynię, której czystość rąk i noża pozostawiała wiele do życzenia. Za to smak świerzego mango, ananasa i innych owoców nie da się porównać z żadnym innym na świecie. Po owocowym lunchu, wieczorem udawałam się w okolice kościoła... na obiad. Tam swoje stragany z garnuszkami i grillami rozstawiały indiańskie gospodynie, których guacamole, grillowane mięso z ryżem i fasolką albo ciepła zupa po całym dniu zwiedzania, smakowały tak jak najlepszy posiłek zrobiony przez własną babcię z największą troską i miłością... Tak właśnie odżywiałam się przez większość mojego pobytu w Gwatemali – dzięki temu czułam się znakomicie, miałam dużo sił, a przy okazji więcej pieniędzy na zwiedzanie, gdyż jedzenie z ulicy i targu było 5 lub 6 razy tańsze niż w średniej klasy restauracjach.


Lekcja 5: Nawet najlepszy plan jest NICZYM wobec sił natury!
Pewnego pięknego dnia zaplanowałyśmy w końcu wyjazd na ruiny Majów czyli Tikal. Aby dostać się w to miejsce trzeba jechać całą noc (10 godzin), aby pozwiedzać ruiny w ciągu dnia, i wracać w ciągu następnej nocy. Podekscytowane tą podróżą spakowałyśmy się i wymeldowałyśmy z hostelu. Jednak w ciagu dnia zaczęło robić się coraz zimniej a deszcz zacinał coraz mocniej – do naszego miasteczka zbliżał sie sztorm tropikalny... My jednak o tym nie wiedziałyśmy - byłyśmy przekonane, że to zwykła burza i przez cały dzień chodziłyśmy po uliczkach Antiguy w płaszczach przeciwdeszczowych i w klapkach. Dopiero późnym popołudniem, kiedy woda płynąca ulicami sięgała już naszych kolan zaniepokoiłyśmy się nieco. W końcu na jednych z zaryglowanych drzwi jakiejś restauracji zobaczyłyśmy napis: „CLOSED FOR THE TROPICAL STORM”!
Rzecz jasna, nasza wycieczka na ruiny Majów została odwołana. Na szczęście w naszym hostelu wciąż były dla nas miejsca... Odetchnęłyśmy z ulgą, a że w związku ze sztormem pozbawieni byliśmy prądu, wraz z innymi mieszkańcami hostelu spędziliśmy wyśmienity wieczór przy świecach i dobrym winie...
Następnego wieczoru znowu nie udało nam się wyjechać do Tikal, ponieważ mimo lepszej pogody drogi nadal były nieprzejzdne. Jednak trzecia próba powiodła się. Z samego rana dotarłyśmy do Tikal i miałyśmy piekną pogodę przez cały dzień, co pozwoliło nam w pełni podziwiać starożytne miasteczko i jego przepiękne piramidy położone w samym środku tropikalnego lasu.
Po wszystkich perypetiach, powodziach i sztormach byłyśmy przekonane, że już nic gorszego nie może się wydarzyć. I zaraz po powrocie z Tikal zaplanowałyśmy sobie wejście na pobliski wulkan PACAYA. Nie zdążyłyśmy! Właśnie w tym dniu wulkan się uaktywnił i zaczął regularnie wybuchać, w rezultacie czego kilka osób zginęło, a kilka innych odniosło obrażenia.
Sam wybuch wulkanu, na szczęście, nie dotknął nas bezpośrednio, jednak pokrzyżował nam wszystkie inne plany. Okazało się, że zostałyśmy „skazane” na przedłużone wakacje, gdyż z powodu pyłu wulkanicznego wszystkie loty zostały wstrzymane do odwołania! Mnie osobiście taka perspektywa nawet ucieszyła, tym bardziej, że nadal miałyśmy możliwość pozostania w naszym przytulnym hostelu, a dzienny koszt pobytu w Gwatemali z noclegiem i jedzeniem był znacznie niższy niż w NY, więc nie musiałam martwić się o koszty.
Postanowiłyśmy zatem skorzystać z podarowanego przez los dodatkowego czasu i wyruszyłyśmy w dalszą drogę, aby zobaczyć piękne plaże San Salvadoru i stamtąd złapać samolot powrotny do NY. Na miejscu okazało się, że piekne plaże „zniknęły”, gdyż zostały zupełnie zalane przez ostatni sztorm, który wyrzucił na brzeg wiele odpadków i nieczystości... Ale niezrażone niczym postanowiłyśmy skorzystać z innych atrakcji – okoliczne bary i knajpki każdego wieczoru zapewniały muzykę na żywo, wolny wstęp i promocyjne ceny z powodu sztormu, który niewątpliwie wpłynął na zmniejszenie obrotów miejscowych handlarzy. Jednym słowem nie ma tego złego,...
Podsumowując, muszę przyznać, że była to jedna z najciekawszych wypraw w moim życiu. Mimo klęsk żywiołowych i innych niespodziewanych przygód, lub raczej dzięki nim, udało nam się zobaczyć o wiele więcej miejsc i poznać wielu ciekawych ludzi, a co najciekawsze - nauczyć się czegoś o sobie samym.
Zapraszam do odwiedzenia tego niezwykłego kraju.
---
www.independica.blogspot.com

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

04/04/2011

Czy noc w śpiworze może być przyjemna...?

Autorem artykułu jest Katarzyna W.


Wybierając się na wyprawę w góry pierwszą rzeczą, o jakiej myślimy jest zapewne ekscytacja przygodą jaka nas czeka. Planujemy szlaki, gromadzimy sprzęt, który zapewni nam bezpieczeństwo podczas wspinaczki. Nad tym, gdzie i w jakich warunkach będziemy wypoczywać, zastanawiamy się w drugiej kolejności. Czy słusznie?

Sen jest przecież niezwykle ważnym etapem każdej górskiej wyprawy, równie ważny co podbój górskich szlaków. To on bowiem regeneruje nasze siły po wysiłku i sprawia, że budzimy się wypoczęci i gotowi do dalszych wyzwań. O tym jednak, czy sen rzeczywiście nas zregeneruje i odpręży, decyduje odpowiedni sprzęt górski. Dobra mata górska czy wysokiej jakoledgealaskasleepingbagści, dobrany do naszych potrzeb śpiwór sprawią, że na pewno nie zbudzimy się niewyspani, przeklinając odciski jakich nabawiliśmy się na twardych skałach.
Wysokiej jakości śpiwór nie spełnia tylko funkcji miękkiego łóżka czy ciepłej kołdry. To są jego podstawowe funkcje, z których nawet możemy nie skorzystać, jeśli wybierzemy nieodpowiedni śpiwór. Profesjonalny śpiwór górski lub mata izolacyjna zapewniają odpowiednią temperaturę, dostosowaną do temperatury ciała człowieka, dzięki czemu uczucie zimna nie będzie nam straszne nawet w najbardziej mroźnych warunkach.
Dlatego też wybór odpowiedniego śpiwora, który będzie w pełni spełniał swoje zadanie, jest tak istotny. Nie istnieje niestety jeden, uniwersalny śpiwór, nadający się do użycia w każdych warunkach klimatycznych. Na szczęście współczesne sklepy górskie posiadają tak różnorodne rodzaje śpiworów, że każdy, nawet najbardziej wymagający klient wyjątkowo wrażliwy na zimno, z pewnością znajdzie idealnie pasujące do swoich potrzeb model – krok po kroku.
Pierwszą rzeczą, na jaką powinniśmy zwrócić uwagę podczas wyboru śpiwora, jest określenie stopnia własnej odporności na zimno. W tym punkcie należy obalić dość powszechnie panujące przekonanie, jakoby śpiwór miał nas grzać niczym termofor lub domowy kaloryfer. Śpiwór nie ma właściwości grzewczych, a, co stanowi istotną różnicę – izolujące, czyli magazynuje ciepło ciała wytwarzane przez człowieka. Dla osób bardziej wrażliwych na niskie temperatury zaleca się śpiwory o jak najwyższej temperaturze maksymalnej (ekstremalnej), w której można go używać, wyższej nawet niż rzeczywista temperatura otoczenia, w jakie zamierzamy się udać. To właśnie zapewnia przyjemny i wygodny odpoczynek osobom, które szczególnie dotkliwie odczuwają zimno. Warto także nie zapominać o wkładkach do śpiwora, które jeszcze bardziej ułatwiają życie w ekstremalnych warunkach. Ostatnio w sezonie letnim bardzo popularne są wkładki odstraszające wszelkie owady, które pozwalają pozbyć się uciążliwego kąsania komarów, spędzającego sen z powiem nawet najbardziej zagorzałym miłośnikom górskich eskapad.
Najpowszechniejsze dwa rodzaje śpiworów to śpiwory puchowe i syntetyczne. Jakie są najistotniejsze różnice między nimi? Śpiwory puchowe doskonale magazynują nie tylko ciepło, ale i wilgoć, w związku z tym są niezastąpionym rozwiązaniem dla lubiących ciepło zmarzluchów. Natomiast śpiwory syntetyczne są dobrym rozwiązaniem dla tych silniej wytrzymałych na mróz – a dodatkowo posiadają niezwykle praktyczną zaletę – szybciej wysychają.
Aby jeszcze bardziej uskutecznić izolację od zimna i wilgoci, warto nabyć także matę izolacyjną, dzięki której nasz sen na twardych skałach czy na chłodnej ziemi stanie się jeszcze bardziej wygodny. I tutaj również producenci sprzętu górskiego wychodzą nam naprzeciw oferując kolejne udogodnienie – mamy samopompujące. Rozwiązują one dotychczasowy bardzo poważny problem, który praktycznie uniemożliwiał używanie maty w niskich temperaturach, a mianowicie jej zamarzanie. Mata samopompująca to jedyny typ mat, jakiego możemy skutecznie używać w górach, ponieważ własnoręczne nadmuchiwanie maty na mrozie nie sprawdza się, gdyż wilgoć w oddechu zamarza wewnątrz materaca. Takie maty należy bezwzględnie przechowywać w pokrowcu, aby uniknąć ich uszkodzenia zniszczenia podczas transportu.
I to by było na tyle, jeśli chodzi o wstępne przygotowania do górskiej podróży. Jeśli nie zapomnimy o tym, jak ważny jest dla nas także odpoczynek i jak najbardziej go sobie udogodnimy, przygoda będzie bardziej komfortowa, a warunki trochę mniej ekstremalne.
---
sklep górski

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

30/03/2011

Jak nie mając wiele czasu najlepiej zwiedzić Berlin.

Autorem artykułu jest Joanna Czupryna


Alexanderplatz, Wieża Telewizyjna, Pergamon, Aleja pod Lipami, Brama Brandenburska, Reichstag, Tiergarten, Europa-Center, Zoo - dylemat: co wybrać? Co zobaczyć najpierw? Jak poukładać sobie to wszystko, gdy ma się niewiele czasu? Co zrobić, by wycieczka do Berlina była udana i satysfakcjonująca? Bez krążenia, błądzenia i zawracania. Odpowiedź jest prosta...
Berlin jest miastem, którego nie da się zwiedzić jedynie na piechotę. Nie ma też tutaj jednego centrum lub placu, który skupiałby większość zabytków, atrakcji jak też i koncentrował ruch turystyczny. Być może w przyszłości rolę taką przejmie słynna Wyspa Muzeów, na którą, oprócz posiadanych już zbiorów (starożytne dzieła, rzeźba europejska i XIX-wieczne malarstwo), zamierza się sprowadzić kolekcje z byłego Berlina Zachodniego, by ponownie, jak przed wojną, udostępnić wszystko w jednym miejscu.

Historia, zwłaszcza ta najnowsza, odcisnęła niezatarte piętno na charakterze miasta. Ślady po murze, dzielącym Berlin przez prawie 30 lat, do dzisiaj kształtują główne szlaki turystyczne stolicy Niemiec. Dodając do tego socjalistyczną zabudowę Alexanderplatz, średniowieczne kościoły tuż obok, wspaniałe, historyczne budowle przy Unter den Linden (Aleja pod Lipami), majestatyczną Bramę Brandeburską u jej szczytu, park miejski Tiergarten czy w końcu typową zabudowę lat 70-tych w centrum byłego sektora zachodniego, turysta mający niewiele czasu na zwiedzanie staje przed dylematem: co wybrać? Co zobaczyć najpierw? Jak to poukładać, żeby zobaczyć to co najważniejsze bez zbędnego krążenia i marnowania czasu?

Odpowiedź na te pytania jest prosta:
skorzystać z linii autobusowej nr 100

Przebieg trasy tej linii wyznaczono zaraz po zjednoczeniu Niemiec, kiedy w Berlinie przywracano wspólny ruch komunikacyjny. Nazywano ją nawet "czerwoną linią", gdyż łączyła ona centrum Berlina Zachodniego z dzielnicami Berlina Wschodniego. Jej popularność sprawiła, że w krótkim czasie stała się magnesem turystycznym i tak oto Berlin zyskał coś w rodzaju linii turystycznej (typu City Sightseeing Tour), tyle że dostępnej w ofercie komunikacji publicznej.

Korzystając z tej oferty zwiedzanie można ropocząć na placu Aleksandra (Alexanderplatz) po wschodniej stronie lub też przy Ogrodzie Zoologicznym położonym w zachodniej dzielnicy miasta. Przejazd trwa około 30 minut (bez wysiadania). Trasę obsługują głównie piętrowe autobusy, które kursują z częstotliwością średnio co 10 minut

Zanim wsiądziemy do autobusu, należy oczywiście zaopatrzeć się w bilet. Jeśli nie skorzystaliśmy z oferty kart miejskich (ważnych 48 lub 72 godziny i uprawniających do przejazdów środkami komunikacji miejskiej oraz dających zniżki do wybranych obiektów), polecam nabyć bilet jednodniowy (6,1 euro). Bilety można kupić u kierowcy, w automatach na stacjach metra U-Bahn i kolejki miejskiej S-Bahn (obsługa w języku polskim) oraz w punktach oznaczonych żółtą naklejką z symbolem BVG. Można również nabyć bilet jednorazowy (2,1 euro) - ważny 2 godziny, przy czym jazda może odbywać się w jednym kierunku (bez powrotów i okrężnej drogi)

Przystanki linii autobusowej nr 100

2. S+U Bahn Alexanderplatz/Memhardtstr.

Jesli komuś zależy na dobrym miejscu w autobusie, który w sezonie jest raczej zatłoczony, może wsiąść przystanek wcześniej (początkowy 1), położony w pobliżu Placu Aleksandra (S+U Alexanderplatz).
Plac Aleksandra (Alexanderplatz) znajduje się obecnie w przebudowie. Biurowce z 1929 roku stojąc obok NRD-owskich wieżowców i fontann sąsiadują z galerią handlową Kaufhof ze stylizowaną na lata międzywojenne fasadą. Nieopodal znajduje się ulubione miejsce spotkań, popularne zwłaszcza wśród młodzieży - Zegar Czasu (Weltzeituhr).
Plany dotyczące otoczenia Placu Aleksandra zakładają powstanie tutaj berlińskiego Manhattanu, to jest kilkanaście ponad 150-metrowych wieżowców.
Wieża telewizyjna (Fernsehturm) o wysokości 368 metrów jest najwyższą budowlą w Niemczech. Niestety próbę dostania się na taras widokowy na poziomie 203 metrów może uniemożliwić długi (nawet 2 godziny) czas oczekiwania na wjazd.

3. Spandauer Str./Marienkirche
Kościół Mariacki (Marienkirche) stanowi przykład XV-wiecznego niemieckiego gotyku. Ocalały z wojenej pożogi szczyci się wieżą określaną mianem cudownej (przetrwała 5 pożarów).
Wnętrze kryje między innymi imponujące średniowieczne malowidło ścienne o długości ponad 22 metry "Taniec Śmierci" (Totentanz). W 1747 roku koncertował tutaj J.S. Bach. (wstęp wolny, datek)
Czerwony Ratusz (Rotes Rathaus) od zjednoczenia Niemiec jest siedzibą władz miasta.
Z przystanku przy Spandauer Strasse można również dojść do Nikolaiviertel (odbudowana średniowieczna starówka z najstarszym kościołem Berlina) oraz do Hackesche Höfe (zespół budowli i dziedzińców w secesyjnym stylu - z galeriami, butikami, teatrem - modne miejsce)

4. Lustgarten
Odcinek od Lustgarten do kolejnego przystanku przy Staatsoper (Opera Państwowa) polecam zdecydowanie pokonać na piechotę. Po drodze do obejrzenia lub zwiedzenia: Muzeum NRD (DDR Museum), Katedra Berlińska (Berliner Dom), Wyspa Muzeów (Pergamon, Muzeum Egipskie z popiersiem Nefretete, Muzeum Bodego (kolekcja monet i rzeźba europejska), Stara Galeria Narodowa), były Pałac Republiki (demontowany), Plac i Most Zamkowy, Zbrojownia (Zeughaus) - Niemieckie Muzeum Historyczne, Nowy Odwach, Pałac Następców Tronu i Pałac Księżniczek.

5. Staatsoper
Początek słynnej Alei Pod Lipami (Unter den Linden) zwraca uwagę swoją historyczną zabudową - chodzi tutaj o Bebelplatz na którego środku stoi Opera Państwowa, za nią katolicka świątynia Katedra Św. Jadwigi, naprzeciwko Stara Biblioteka i Stary Pałac, a po drugiej stronie ulicy Uniwersytet Humboldta (który kiedyś też był pałacem) . Większość budowli powstała za czasów Fryderyka Wielkiego, którego pomnik stoi pomiędzy lipami. Stąd też pochodzi dawna nazwa tego miejsca, Forum Fridericianum.
Pośrodku placu Bebela znajduje się szklana tafla upamiętniająca akt palenia książek przez nazistów w 1933 roku.

6. Unter den Linden/Friderichstrasse
Rzut oka na najsłynniejsze skrzyżowanie Berlina z lat międzywojennych - dziś już niestety nie robi większego wrażenia. Podobnie jak i cała zachodnia część Alei pod Lipami przy której stoją głównie brzydkie biurowce z lat 60 i 70-tych ubiegłego wieku.
Z tego przystanku można w stosunkowo krótkim czasie dotrzeć na Gendarmenmarkt - często określany najpiękniejszym placem Berlina. Dawniej był to główny plac dzielnicy zamieszkanej przez hugenotów, uchodźców z Francji.

7. S Unter den Linden
Odcinek pomiędzy tym przestankiem a Reichstagiem to zdecydowanie etap polecany na spacer, nawet jeśli miałby być jedynym podczas pobytu w Berlinie. Nie można przecież pominąć okazji sfotografowania się na tle Bramy Brandenburskiej. Dookoła można podziwiać zabudowę Placu Paryskiego, wzorowaną na przedwojennej, a odbudowaną po 1990 roku. Uwagę zwraca przede wszystkim imponujący Hotel Adlon, należący do najlepszych adresów w mieście. Noc w apartamencie prezydenckim kosztuje około 12,5 tys. euro.
Spod Bramy, w kilkanaście minut można osiągnąć Plac Poczdamski, którego wieżowce widać z daleka. Po drodze mija się otwarty w 2005 roku Pomnik Pomordowanych Żydów w Europie.

8. Reichstag
Pomiędzy Bramą Brandeburską a Reichstagiem przebiegała kiedyś granica, dzieląca Berlin na sektory wschodni i zachodni. Od 1961 roku stał tutaj mur, którego próby przekroczenia groziły śmiercią. Miejsce nieopodal upamiętnia kilkanaście ofiar, które próbowały przedostać się na zachodnią stronę w rejonie Reichstagu. Przebieg muru wyznacza dzisiaj podwójna brukowana linia wraz z tablicami.
Reichstag jest siedzibą Bundestagu (niemieckiego parlamentu). Zaprojektowana na dachu budynku szklana kopuła ze spiralnymi podestami jest jedną z największych atrakcji Berlina. Można stamtąd oglądać panoramę miasta, jak i dowiedzieć się nieco o historii samego budynku i parlamentaryzmu niemieckiego. Wstęp jest wolny, ale najczęściej trzeba to okupić długim czekaniem w kolejce.

9. Platz der Republik
W oddali zobaczyć można siedzibę kanclerza Niemiec, oraz otwarty w 2006 roku główny dworzec kolejowy Berlina.
Po drodze do następnego przystanku warto zwrócić uwagę na ciemną wieżę. Wzniesiona w 1987 roku, z okazji obchodów 750-lecia miasta mieści w sobie carillon (polecam Wikipedię) - największy tego typu instrument w Europie złożony z 67 dzwonów.

10. Haus der Kulturen der Welt
Przy takim natłoku atrakcji na trasie tą halę można pominąć i obejrzeć jedynie z okien autobusu. Zbudowana w połowie lat 60-tych przez Amerykanów służyła jako hala kongresowa. Słuszną uwagę zwraca konstrukcja dachu, która niestety zawaliła się w 1980 roku. Po odbudowie i modernizacji obiekt ten ponownie otwarto w 1989 roku, jako hale wystawową, w której do dzisiaj organizowane są imprezy.

11. Schloss Bellevue
Pałac Bellevue ze swoją jasną, odremontowaną fasadą, pięknie prezentuje się w słoneczne dni. Obecnie znajduje się tutaj siedziba prezydenta Niemiec. Od 2004 roku stanowisko to piastuje p. Horst Köhler, który urodził się w 1943 roku, w Skierbieszewie koło Zamościa.

12. Grosser Stern
Jeśli nie udało się podziwianie widoków z dachu Reichstagu, to polecam Kolumnę Zwycięstwa (do 2011 r. zamknięta z powodu remontu). Pomnik postawiony został na cześć zwycięskich bitw, prowadzonych przez Prusy w latach 1863-71. Na szczyt prowadzi zaledwie 285 stopni. Podczas walk o Berlin w 1945 roku tymi schodami wbiegali polscy żołnierze, którzy biało-czerwoną flagę wywiesili jako pierwszą...

Kolejnych kilka przestanków można spokojnie przejechać autobusem, wysiadanie polecam zainteresowanym, takimi obiektami jak:

13. Nordische Botschaften/Adenauer Stiftung
Punkt wyjściowy do spacerów w południowym Tiergarten, ambasady (skandynawskie, Japonii, Włoch itd.)

14. Lützowplatz
Siedziba partii Uni Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU), której przewodniczy kanclerz Niemiec, p. Angela Merkel.

15. Schillstrasse
Wokół prawie same hotele.

16. Bayreuther Strasse
Trasa linii dobiega już prawie końca. W tym miejscu należy wysiąść, jeśli chce się odwiedzić największy dom towarowy na kontynencie: KaDeWe (Kaufhaus des Westens). Ceny wbrew opinii wielu przewodników wcale nie są tak porażające, by nie można było zakupić jakiejś drobnej, smakowitej pamiątki na legendarnym szóstym piętrze z artykułami spożyczymi. Polecam fantastycznie opakowane, wymyślne czekoladki.

17. Breitscheidplatz
Najlepiej wysiąść już na tym przystanku i zwiedzanie dokończyć pieszo. Na pierwszym miejscu polecam Kościół Pamięci Cesarza Wilhelma (Kaiser-Wilhelm-Gedächtnis-Kirche). Malowniczą ruinę pośrodku placu pozostawiono po II wojnie światowej ku przestrodze. Można zwiedzać halę pamięci (do 17.00, wstęp bezpłatny, datek).
Obok ruin stoi ośmiokątna dzwonnica właściwej świątyni zbudowanej w latach 70-tych. Podobnie jak biurowiec ze słynnym znakiem Mercedesa na dachu - Europa Center. W roku, w którym otworzono to centrum handlowe - 1963 - uchodził on za szczyt nowoczesności.
Oczywiście nie należy zapominać o ogrodzie zoologicznym, położonym na skraju Tiergarten. Założony w 1844 roku jest najstarszym zwierzyńcem w Niemczech i jednym z najbogatszych na świecie. To tutaj przyszedł na świat niedźwiadek polarny Knut, na punkcie którego oszaleli wszyscy Niemcy.

18. S+U Zoologischer Garten
Tutaj kończy się trasa popularnej "setki", a dworzec kolejowy Zoologischer Garten, czy stacja U-Bahn (nr 9 oraz 2) są dobrym punktem wypadowym, jeżeli chodzi o dalszą eksplorację miasta. Po więcej informacji zapraszam na stronę www.berlimix.net
---
Joanna Czupryna, przewodnik po Berlinie Berlimix.net - to czego nie wiedzą inni


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Namioty turystyczne

Autorem artykułu jest malakretek


Rodzai namiotów turystycznych jest całe mnóstwo. Jeśli więc nie posiadamy odpowiedniej wiedzy na ich temat, najlepszym sposobem jest udać się do jakiegoś profesjonalnego sklepu, gdzie pracownicy dokładnie nam opiszą właściwości namiotów.
namiotyW sklepach ze sprzętem turystycznym, znajdziemy różnego rodzaju namioty turystyczne. Namioty te podzielone są przede wszystkim na liczbę osób, która się w nich może zmieścić. Jest to jedno z głównych kryteriów, które pozwala na zakup namiotu. Najpopularniejsze namioty turystyczne to namioty dwu lub trzy osobowe. Każdy następny namiot, będzie namiotem bardzo ciężkim i trudnym w transporcie. Wiele osób decyduje się na namioty dla dwóch osób, a osoby, które same podróżują często kupują namiot jednoosobowy. Taki namiot pozwala im na noszenie go przy każdej wyprawie plecakowej w najdalsze zakątki Polski. Namiot dla jednej osoby jest bardzo lekki i chyba najlepszy przy pieszych wędrówkach. Można także kupić większe namioty, które rozbija się na kilka dni. Są to duże namioty na kilka osób, często mający dwa lub trzy pomieszczenia.
namiotyPrzy zakupie namiotu, należy uważać, aby namiot miał tropik. Jest to bardzo ważna rzecz. Tropik funkcjonuje jako dobry izolator przed zimnem jak też przed deszczem. Tropik zakłada się oddzielnie, w przypadku dobrej pogody i dobrych prognoz nie należy go zakładać. Przy wyborze namiotu nie powinniśmy się śpieszyć. Namioty to kosztowna decyzja, dobrze gdy kupimy go z rozsądku. Na pewno kryterium wyboru nie powinna być cena. Tani namiot nie sprawdzi się przy częstym użytku, a sam tropik może być słabej jakości. Dlatego też, może się okazać, że tani namiot to tak naprawdę drogi namiot, bo po kilku użyciach, będziemy zmuszeni kupować kolejny namiot. Warto to wszystko przemyśleć.
---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Sandały na lato

Autorem artykułu jest malakretek


Wybór odpowiedniego obuwia w porze letniej jest bardzo prosty - są to klapki bądź sandały. Jednakże klapki niestety nie pasują na wszelkie okazje. Dlatego bezpieczniej jest się zaopatrzyć w sandały.
705305_my_feetJeżeli chcemy mieć dobre i wygodne buty na lato, warto jest wybrać sandały. Buty te sprawdzają się w każdych warunkach letnich. Stopa w nich dobrze odpoczywa, jest wentylowana i nie poci się. Jednak nie możemy decydować się na jakiekolwiek sandały. To obuwie najlepiej kupić z lepszych materiałów. Tanie sandały to mały komfort, noga się w ich poci, a paski mogą nas uwierać. Dobre sandały można kupić w sklepach turystycznych. W turystyce sandały są powszechnie używane, podobnie jak buty trekingowe. Dlatego też sklepy ze sprzętem turystycznym to odpowiednie miejsce do zakupu sandałów najwyższej jakości. Buty takie mogą kosztować tyle co zwykłe obuwie, jednak posłużyć nam mogą wiele sezonów. Jeżeli nie zależy nam na zakupie eleganckich sandałów, warto jest zdecydować się na sandały z tworzyw sztucznych. Takie sandały sprawdzają się najlepiej w ciepłych warunkach letnich. W sandałach bardzo ważne są paski, które będą opinać nasze stopy. To właśnie paski najczęściej powodują różnego rodzaju otarcia stopy. Dlatego też bardzo ważne jest, aby sandały przymierzyć. Sandały z tworzyw sztucznych sprawdzają się w każdych warunkach. Przy zamoczeniu nie będą nasiąkać, a dzięki temu bardzo szybko wysychają. Sandały cieszą się wielką popularnością w lecie i nic w tym dziwnego. Wiele osób woli nosić buty otwarte właśnie jak sandały czy tez klapki. Jednak sandały sprawdzają się lepiej, bo są pewniej zapięte na nodze i co ważne można je nosić niemalże wszędzie, a także swobodnie prowadzić samochód. Warto jest mieć profesjonalne sandały, które będą służyć nam wiele lat.
---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

29/03/2011

Wieża Eiffel

Autorem artykułu jest Marta Knapik


Stałym punktem programu w Paryżu jest zwiedzanie wieży Eiffel. Jeśli mamy w kieszeni od 4 do 13 € (w zależności czy jesteśmy turystami indywidualnymi czy w grupie, czy wchodzimy schodami czy jedziemy windą na sam szczyt) warto tam być!
Na wstępie rzecz podstawowa: w różnych artykułach internetowych znalazłam kilka różnych pisowni. Polacy też wymawiają różnie: wieża Ajfla, Ejfla. A po francusku, poprawnie jest tak: Tour Eiffel [tur efel].
Zacznijmy od małej dawki historii: wieża ma 121 lat. Została skonstruowana przez Gustawa Eiffel w 1889 przy okazji Światowej Ekspozycji, w setną rocznicę Rewolucji francuskiej. Budowano ja 2 lata i 2 miesiące. Wówczas była obrazem geniuszu techniki i surowej, urbanistycznej architektury. Jej „żywot” zaplanowano na ok. 20 lat, ale została obroniona i stoi do dziś. W latach 80, wieża Eiffel przeszła gruntowny remont, aby móc przyjmować coraz to liczniejszych zwiedzających.
Teraz wieża przyjmuje ok. 7 milionów turystów rocznie i jest postrzegana na świecie jako symbol Francji. Jest też najczęściej odwiedzanym obiektem na świecie.
Popatrzmy na wieżę w liczbach:
a/ wysokość: 324 m
b/ waga: 7 300 ton (konstrukcja metalowa)
c/ stopnie: 18 000 szt.
d/ oświetlenie: 20 000 żarówek
A teraz zwiedzimy kolejne piętra wieży Eiffel:
Parter – tutaj znajdziemy informację turystyczną; biuro poczty, aby nadać kartę z Paryża z pieczątką wieży Eiffel; butiki z pamiątkami; bankomat, bufet i całą maszynerię napędzającą windy (jeszcze z 1899 r.)
1 piętro – idealne, aby sobie pospacerować i poczuć atmosferę wieży, to tutaj przewodnicy zatrzymują się, aby opowiedzieć historię wieży. Tutaj znajdziemy ekspozycję dot. historii wieży; stoły panoramiczne; kawałek schodów „ślimakowych” po których Gustaw Eiffel wchodził na sam szczyt wieży.
2 piętro – to wymarzone miejsce na robienie zdjęć i filmowanie. Stąd bierzemy windę oszkloną na sam szczyt. A do tego miejsca też możemy przyjechać jedną z 5 wind z dołu, albo wejść schodami (704 stopnie !). Na tym piętrze jest tez restauracja Juliusza Verne’a i fajne witryny animowane, które przedstawiają funkcjonowanie wieży.
Szczyt – serwuje widok zapierający dech w piersiach ! Na dwóch poziomach (otwarty i zamknięty) można oglądać panoramę Paryża aż do 23 godz. Tutaj można zwiedzić biuro Gustawa Eiffel, a także wypić lampkę szampana w bar à champagne (wydatek 10-15 €).
A po takiej dawce emocji można odpocząć na trawniku koło wieży i znów podziwiać jej rozmach. Warto wybrac sie tam wieczorem, kiedy wieża jest oświetlona. Widok niezapomniany !
---
Marta Knapik
www.clubdefrance.pl
http://przygodazfrancuskim.blogspot.com

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Termos w góry to podstawa

Autorem artykułu jest Tomasz R.


Wiele razy wybierając się w góry przyszło mi się zmierzyć z ciężką pogodą. Zimno, deszcz lub śnieg i przenikliwy wiatr potrafiły spowodować, że nieważne jak byłem ubrany czułem się bardzo wychłodzony.
Na początku swojej przygody z górami często byłem w takich sytuacjach ratowany przez bardziej doświadczonych kolegów, którzy w swoich plecakach zawsze skrywali termosy z gorąca herbatą. Od dłuższego czasu termos i gorąca napój są jednymiWysokiej klasy termos z pierwszych rzeczy, o których myślę podczas przygotowywania się do wyjazdów.
Z tego powodu ważne jest, aby wybrać odpowiedni termos, który zagwarantuje nam trzymanie temperatury przez jak najdłuższy czas. Obecnie w Internecie oraz sklepach specjalistycznych możemy znaleźć dziesiątki, jeśli nie setki ofert prezentujących termosy w przeróżnych wielkościach oraz cenach. Większość z nich wygląda podobnie, jednak tylko nieliczne potrafią sprawdzić się w naprawdę trudnych warunkach.
Jak zatem wybrać odpowiedni termos ?
Na pewno jednym z najlepszych wskazań będą opinie naszych znajomych, którzy już zaopatrzyli się w takowy ekwipunek. Oczywiście możemy też próbować zaufać recenzjom i opiniom pojawiającym się w Internecie, jednak coraz częściej pojawiają się tam wpisy przygotowywane na zamówienie, którym zdecydowanie bliżej jest do reklamy niż rzetelności.
Dobrym pomysłem jest zaglądanie na specjalne fora przygotowane dla ludzi interesujących się trekkingiem czy też wspinaczką. Tam możemy w prywatnej wiadomości poprosić doświadczonych „górzystów” o poradę w każdej sprawie w tym tak wydawałoby się błahej, jak właśnie wybór dobrego termosu.
Na pewno pewnym wyznacznikiem jest też cena za jaką dany termos można nabyć. Jednak z własnego doświadczenia wiem, że często mniej renomowani producenci oferują produkty o podobnej jakości co te najdroższe, ale za to w o wiele niższej cenie, więc jak mówi reklama, po co przepłacać ?
Kolejnym wskaźnikiem są parametry prezentowane przez producentów. Do nich można podchodzić z pewną rezerwą, jednak to, że taka informacja została zamieszczona np. na stronie internetowej producenta świadczy już o tym, że coś gwarantują. Czyli, lepsze istnienie takiej informacji niż jej brak.
Na pewno nie powinniśmy się sugerować wyglądem termosu. To, że wygląda on na solidny, lśniący i metalowy nie oznacza, że będzie właściwie utrzymywać temperaturę. Wielokrotnie miałem możliwość oglądania takich właśnie „designerskich” termosów, które okazywały się nie wiele bardziej skuteczne niż plastikowe butelki.
Podsumowując zakup termosu może nie jest wielkim kłopotem, jednak warto zaczerpnąć wiedzę od osób, które już termos mają. Sprawdzenie jego parametrów i porównanie z produktami konkurencyjnymi powinniśmy przeprowadzić, jeśli mamy tylko taką możliwość.
Nie warto wydawać pieniędzy na coś, co po prostu nie spełni swojej roli. W końcu chyba nikt z nas nie chciałby się rozczarować zimą tym, że w termosie zamiast gorącego napoju ma co najwyżej letnią herbatkę.
---
sklep górski


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Polar i właściwości

Autorem artykułu jest malakretek


Odzież wyprodukowana z polaru, zawiera niezwykle dobre właściwości. Przed wszystkim jest on bardzo tani, zatrzymuje ciepło stąd jest doskonały na dalekie wyprawy w chłodne dni. I co równie istotne jest dosyć lekki.
polarW laboratoriach nieustannie pracują nad nowoczesnymi dzianinami, które będą miały nowoczesne właściwości. Jednak prace idą bardzo mozolnie i trudno jest wynaleźć lepsza dzianiną i tańszą niż bardzo powszechny polar. Polar nie jest idealny, jednak ma wiele zalet i jest przede wszystkim tani, a to jest bardzo ważne. Obecnie polar używany jest najczęściej do produkcji odzieży zimowej czy też jesiennej. Nie jest to jednak jedyne zastosowanie polara. Polar stosuje się się także do produkcji czapek, rękawiczek, śpiworów czy też bardzo ciepłych koców. Cienki polar sprawdza się także jak bielizna. To właśnie z polara jest produkowana bielizna termoaktywna, która ma mnóstwo ważnych właściwości. Polar w formie bielizny jest wykorzystywany przeważnie przez sportowców. Taka bielizna nie pozwala na przegrzanie się ciała.
polarPolar także doskonale odprowadza pot na zewnątrz i nie doprowadza do zbytniego oziębienia ciała. W odzieży zimowej, polar jest wręcz nie zastąpiony. Jest to głównie materiał ocieplający, ale nie tylko. Polar nie moknie bo jest całkowicie sztuczną dzianiną. Jest to bardzo dobra właściwość, bo dzięki zastosowaniu specjalnej membrany, można uzyskać całkowicie nieprzemakalną odzież. Polar to także dzianina bardzo lekka, to także bardzo ważna jej cecha. Złożony polar nie zajmuje także zbyt wiele miejsca, dzięki temu można zabrać go w każde miejsce. Z tego powodu, polar stał się niezwykle popularny w różnego rodzaju wyprawach górskich. Jest zabierany na każdą wyprawę w wysokie góry.
---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Po odpoczynek w Bieszczady

Autorem artykułu jest Anna Kowalik


Od lat Bieszczady stają się celem wyjazdów turystów pragnących ciszy, spokoju, odpoczynku. To właśnie pośród połonin można naprawdę odpocząć od zgiełku i hałasu. Miejsca dla siebie znajdą tu zarówno miłośnicy pieszych wycieczek, sztuki sakralnej, jak i Ci szukający wypoczynku nad jeziorem.
Dochody płynące z turystyki stały się jednym z najważniejszych źródeł utrzymania mieszkańców regionu. Niemal w każdej miejscowości odnaleźć możemy wille, hotele, pensjonaty czy po prostu prywatne kwatery, w których można się zatrzymać. Na popularność południowej części Podkarpacia w dużej mierze wpływają niskie koszty wakacji spędzonych tutaj, dzięki temu wczasy w okolicy pociągają za soba mniej wydatków niż w przypadku chociażby Tatr. Jeśli chodzi o Bieszczady noclegi – mimo rosnącej popularności regionu – nadal nie odstraszają wygórowaną, przesadną ceną i to ich kolejny mocny punkt, być może jeden z najmocniejszych.

Bieszczadzkie połoniny przyciągają miłosników pieszych wędrówek o każdej porze roku. Najgęściej na szlakach robi się jednak latem i jesienią, podczas trwających wakacji, ale również zimą nie panują tu zupełne pustki. Wtedy to najwytrwalsi próbują zmagać się z mrozem, śniegiem, wyczerpującymi warunkami. Po drodze spotkac można ludzi w różnym wieku, często całe rodziny, zorganizowane grupy. Wbrew pozorom piesze wędrówki w tym rejonie nie wymagają przesadnej kondycji, można znaleźć w miarę prosty szlak, w sam raz dla niedokońca zaprawionych i przygotowanych do wyczerpujących wypraw turystów, co nie znaczy, że Ci oczekujący większej dawki wysiłu będą się nudzić. Zmęczyć się można, wchodząc się na najwyższe wzniesienie regionu – Tarnicę, a jeżeli wybierzemy się tam w okresie zimowym to na pewno emocji nie zabraknie.
Dla urozmaicenia wypoczynku, po wędrówkach możemy wybrac się nad jeden z najsłynnijeszych w krajów zbiorników zaporowych – Jezioro Solińskie i poczuć się prawie jak nad małym Bałtykiem.
---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Rzym – miasto, które skradnie ci serce

Autorem artykułu jest Mirosław Nikolin


Wybierz się z rodziną na weekend do Rzymu, czyli do stolicy antycznego świata. Zapewnij swemu dziecku wspaniałą zabawę, a jednocześnie udziel najatrakcyjniejszej lekcji historii, w jakiej kiedykolwiek będzie uczestniczyć.
Ten, kto spędzi weekend w Rzymie zakocha się w nim bez pamięci. Miłość ta, obudzi się w każdym turyście nie tylko za sprawą mnogości zabytków ale i też klimatu – tego w sensie pogody jak i tego, który rozumiemy jako specyficzną atmosferą tworzoną przez mieszkających tutaj ludzi. Rzym jest naprawdę wspaniałym miejscem właściwie dla każdego.
Żródło: Turisticus.pl
Jakikolwiek turysta przybywający do stolicy Włoch znajdzie tu coś dla siebie. I tak, jednym z oczywistych skojarzeń jakie przychodzą nam na dźwięk nazwy tego włoskiego miasta jest Watykan z ogromną Bazyliką św. Piotra, która niczym strażnik, stoi na granicy tego państwa w państwie. Jest to jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc w Rzymie, szczególnie przez wiernych z całego świata, którzy wykupują bilety na autokary do Rzymu.
Jeśli ktokolwiek pyta, co zwiedzać w tym wiekowym mieście – to może być zaskoczony odpowiedzią. Brzmi ona – wszystko. Prócz znanych zabytków takich jak Koloseum, Most św. Anioła, plac Campo de' Fiori, Panteon. Śmiało można powiedzieć, że cały Rzym jest pięknym zabytkiem – tutaj nawet zwykłe domy zachwycają swoim urokiem. W Rzymie także roi się od fontann – jest tu wiele takich, z których można po prostu napić się świeżej wody.
Takich fontanek nazywanych przez miejscowych Nasoni jest tutaj 2500. Jednak trzeba zaznaczyć, że w odróżnieniu od Nasoni nie polecamy pić wody z tych wielkich fontann, takich jak słynna Fontanna di Trevi – one służą jedynie jako ozdoba miasta i miejsce, w którym można poczuć chwilę orzeźwienia po spacerze. Młodzi, którzy kupią tanie loty do Rzymu, prócz zwiedzania zabytków mogą tuta także wspaniale się zabawić, gdyż to miasto tętni życiem także po zmroku. Choć oczywiście, życie to różnie się to tego, z czym mamy do czynienia w ciągu dnia. Pełno jest tutaj klubów, które można nazwać rozrywkową wieżą Babel, gdyż prócz miejscowych, bawią się tutaj także turyści z całego świata. Jak widać, jest to miasto, w którym bez trudu można się zakochać.
---
Żródło: Portal City Breaks - www.Turisticus.pl


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

25/03/2011

Eurotunel - Szybko, wygodnie i tanio

Autorem artykułu jest EcoBoy

Zastawialiście się kiedyś jak najszybciej dostać się do Wielkiej Brytanii z Francji lub odwrotnie?
Oczywiście, że samolotem! Zgadzam się z Wami, ale jeśli mielibyście zabrać ze sobą pare rzeczy, tych mniejszych i tych większych, włącznie z samochodem, co wtedy? Jak się przedostać przez Kanał La Manche?

Wycieczki po świecie

Autorem artykułu jest Paulina Bednarczyk


Mimo że moje podróże dookoła świata ograniczają się do samej Europy, to jednak każdą z nich wspominam bardzo dobrze bez względu na cel podróży.

Wśród nich były zarówno wycieczki objazdowe, jak organizowane samodzielnie, wtedy jeszcze z rodzicami ze względu na mój wiek (ok. 10-12 lat).
Celem pierwszej z wycieczek były Włochy, a konkretnie okolice San Marino. Spędziliśmy kilka tygodni na autocampingu nad morzem Adriatyckim i co jakiś czas wybieraliśmy się na zakupy do pobliskich miejscowości. Wakacje te wspominam wyjątkowo upalnie i wesoło, ponieważ oprócz samego wypoczynku udzielił mi się humor Włochów – zawsze uśmiechniętych, którzy nigdy z niczym się nie spieszą i ogólnie mają dość luźne podejście do życia. W powrocie do domu, do Polski, postanowiliśmy jeden dzień poświęcić Wenecji, niestety jednak nie udało nam się załapać na pływanie gondolą. Zamiast tego mogliśmy jedynie skorzystać ze specjalnego tramwaju wodnego. Do Italii wracałam kilkakrotnie, nie tylko na północ – zwiedziłam również spory obszar Włoch południowych, które całkowicie różniły się od północnych zarówno ze względu na bardziej upalny klimat, jak i ukształtowanie terenu.
Kolejną z wycieczek, która w szczególności zapadła mi w pamięci, jest Dania, w tym oczywiście Kopenhaga. Zatrzymaliśmy się u znajomego w niewielkim miasteczku. Mieszkał tam już od wielu lat i pokazał nam najciekawsze miejsca tego kraju. Tak się składa, że podróż zaplanowaliśmy na Sylwestra, więc miałam okazję zobaczyć, jak go tam obchodzą. Jak można się było domyślać, było hucznie, głośno i bardzo wesoło. Niestety osoby decydujące się na spacer po mieście jeszcze przed południem 1 stycznia, musiały oglądać cały ten nieporządek, jaki głównie młodzież zdecydowała się zostawić po imprezie.
Z wycieczek po Polsce polecam góry, najlepiej jak najbliżej granicy tak, aby któregoś dnia wybrać się np. na Słowację – nie tylko na zakupy (od kilku lat i tak nie jest tam już tak tanio jak kiedyś), ale przede wszystkim do jednej z jaskiń, których do wyboru mamy tam wiele. Wracając jednak do Polski, wybierzmy się w Zakopane, przejedźmy się dorożką po Dolinie Kościeliskiej i spróbujmy tradycyjnych potraw takich jak np. placek zbójnicki albo oscypek z żurawiną.
Podsumowując, ciężko jest mi wybrać najciekawszą z tych wycieczek. Każda z nich miała coś w sobie i różniła się od innych całkowicie. Na pewno jednak warto wybrać się w różne regiony nie tylko Polski, ale całej Europy, aby poznać inną kulturę, język, klimat i – w szczególności w przypadku południowej Italii – ukształtowanie terenu tak różne od naszego polskiego.
---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Zamieszki w Egipcie i Tunezji próbą dla polskich biur podróży

Autorem artykułu jest pacman82


Sytuacja społeczna w takich krajach jak Tunezja czy Egipt zatrzęsła polskim rynek biur podróży. Wiele z nich nie będąc gotowym na taką sytuację może mieć kłopoty w nadchodzącym sezonie.

Co prawda sytuacja w Egipcie wraca do normy i wznawiane są wyloty, jednakże kilku tygodniowa przerwa w podróżach spowodowała iż niektóre biura posiadające w swojej ofercie tylko Egipt bądź Tunezję musiały w pośpiechu szykować nowe destylacje dla polskich klientów.
Z tego też tytułu coraz większą popularnością zaczynają cieszyć się kraje europejskie gdzie w chwili obecnej niezwykle łatwo o noclegi. Bułgaria, Grecja, a także Hiszpania. To kierunki które są coraz częściej wybierane kosztem Egiptu. Wystarczy spojrzeć na wyniki sprzedażowe lidera polskiej sprzedaży online. Sprzedaż ofert do Egiptu w styczniu wyniosła zaledwie 38% i była niższa o 13 % niż w analogicznym okresie w roku 2010. Z drugiej strony rezerwacje w kierunki takie jak Grecja czy Hiszpania wzrosła prawie dwukrotnie, gdzie Grecję wybrało 11% kupujących, a Hiszpanię 12% kupujących.
Przekaz jest zatem czytelny. Turyści odwrócili się od Egiptu. Jednakże jak pokazują oferty wakacyjne nie będzie to tendencja stała. Patrząc na przekrój ofert na wyjazdy w miesiącach lipiec czy sierpień najwięcej możliwości daje właśnie Egipt. Polskie biura podróży muszą wierzyć w odbudowę wizerunku kraju Faraona, gdyż w innym wypadku może powtórzyć się zeszłoroczna sytuacja kiedy to doszło do dwóch spektakularnych bankructw. Szukając wakacyjnych ofert bacznie lustrujmy biura podróży, zwracając szczególną uwagę na te które w swojej ofercie posiadają przede wszystkim Egipt i Tunezję, a innych destylacji nie widać. Biura z tak skromną ofertą poniosły w styczniu znaczącą stratę i dlatego zbliżający się sezon wakacyjny może być ich ostatnim.
Warto zatem zastanowić się czy musimy owczym pędem wybierać Egipt i tamtejsze noclegi. Bułgaria czy Grecja są pełne uroku, a my będziemy mieli pewność iż z biurem podróży, które posiada tego typu ofertę raczej nie grozi nam zostanie na przysłowiowych walizkach.
---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

NIE - szara rzeczywistość dnia codziennego.

Autorem artykułu jest Magdalena Hojnor



Stres, zmęczenie, znużenie dniem codziennym? Któż z nas nie zna tych stanów? Powiedzenia: „byle do jutra”, czy też: ”byle do weekendu” też z pewnością nie są nam obce. Bez wątpienia żyjemy „szybciej” niż nasi dziadkowie, często też „byle-jak”.

Przecież tak niewiele potrzeba, aby tę szarą rzeczywistość, jaką mamy za oknem lub w życiu prywatnym albo zawodowym zamienić w przeciwieństwo. Sprawić, by każdy kolejny dzień był fantastyczny. Przykładów na to można podać tysiące. Rok ma tylko 365 dni, a tych przykładów tysiące. Wniosek jest prosty – każdego dnia roku można robić zupełnie coś innego w swoim grafiku czasu wolnego. Począwszy od spotkań ze znajomymi, wyjścia do kina, na basen, do parku, na spacer, na rower, na dyskotekę, na kurs pływania, na saunę, na siłownię, na..., na...

Współczesny świat stawia przed nami ocean możliwości. Taką perełką w tym oceanie są niewątpliwie podróże, wycieczki. Dzięki nim możemy oderwać się nieco od naszego codziennego otoczenia; poznać nowe fascynujące miejsca i zakątki świata; poznać nowych ludzi i ich kultury.

Wycieczka nie musi wiązać się z wielkimi nakładami pieniężnymi, długoterminowym planowaniem i nieraz uciążliwym szukaniem optymalnych połączeń transportowych, czy też rezerwowaniem biletów lotniczych, kolejowych bądź autobusowych.
W każdej chwili możemy wsiąść w samochód, czy autobus i udać się za miasto albo odwiedzić biuro podróży i wybrać atrakcyjną dla nas ofertę - dostosowaną do naszych potrzeb i wymagań. Bardzo często oferta ta jest dużo bardziej korzystna finansowo i czasowo niż gdybyśmy mieli udać się gdzieś na własną rękę. Ofert last minute nie brakuje. Wystarczy tylko ruszyć wyobraźnią.

Tak więc świat stoi przez nami otworem. Do dzieła!

---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Wygodne plecaki

Autorem artykułu jest malakretek


Wybór odpowiedniego plecaka jest bardzo istotny podczas długich wycieczek. Niewygodny powoduje, że szybciej się męczymy i nie mamy ochoty w dalszą podróż. Dlatego też powinnimy skonsultować zakup plecaka z kimś, kto się na tym dobrze zna.
plecakiWybór plecaków jest ogromny, bardzo wiele można znaleźć ich w specjalistycznych sklepach turystycznych. Takie plecaki bardzo różnią się od zwykłych plecaków, które można kupić niemalże w każdym sklepie. Profesjonalny plecak to przede wszystkim plecak uszyty z dobrych materiałów i co ważne, plecak uszyty w dobry sposób. Plecaki turystyczne różnią się od plecaków miejskich przeważnie wykonaniem. Są wykonane o wiele lepiej, a także mają wiele dodatkowych właściwości. Każdy plecak turystyczny, można wyregulować do swojej postury. Jest to szczególnie ważne bo dzięki temu wygodnie można go nosić. Profesjonalne plecaki turystyczne, przeznaczone do noszenia na długie wycieczki, mają także specjalne systemy wentylacji. Bardzo wygodny jest system wentylacji pleców. Bez systemy wentylacji pleców, niesienie plecaka przez wiele godzin, może być pewnym problemem. Warto przy wyborze zwrócić na to uwagę. Kolejna bardzo ważna rzecz w plecakach to systemy regulacji. Wielkie plecaki, przeznaczone do noszenia na długi dystans, mają nawet specjalne regulacje pleców. Dzięki nim można regulować całe plecy plecaka, co na pewno jest bardzo wygodne. W każdym plecaku bardzo ważne jest także to, aby można było w pełni wyregulować szelki plecaka. Bez tego o wiele trudniej będzie nam dobrze dopasować plecak. Szelki plecaka powinny być regulowane w kilku poziomach. Profesjonalny plecak może być bardzo drogi, jednak taki plecak powinien nam służyć przez wiele lat. Warto jest więc zainwestować w taki plecak. Na pewno będziemy bardzo zadowoleni.
---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

24/03/2011

Baza noclegowa w Krakowie

W związku z tym, że Kraków to jedno z najatrakcyjniejszych miast Polski, co roku napływają tu rzesze turystów z kraju i całego świata. Każdy chce poczuć ten wyjątkowy klimat , a także mieszkać jak najbliżej Rynku, na którym tętni całe życie. Taką lokalizację posiada hotel Amber, który mieści się w odnowionej kamienicy w samym centrum.


 

Dzięki temu podróżni spacerem, nie korzystając z żadnych środków komunikacji będą mogli poznać największe atrakcje miasta królów jak Sukiennice, Bramę Floriańska , czy Zamku na Wawelu. Hotel składa się z dwóch pięter oraz poddasza, oraz dysponuje 18 klimatyzowanymi pokojami. Pomieszczenia są przystosowane dla osób niepełnosprawnych a także posiadają telewizor, Internet, telefon oraz łazienkę o wysokim standardzie. Przed hotelem goście mogą skorzystać z parkingu, a niedaleko znajduje się także parking strzeżony.


 

W samym śródmieściu znajduje się także hotel Florian. Jest to miejsce, w którym łączy się antyk z nowoczesnością. Z jednej strony starodawne meble , z drugiej wysoka jakość i postęp jak telewizja , ekskluzywna łazienka, telefon czy Internet. Hotel zapewnia także wycieczki po Krakowie, Auschwitz i do Tyńca.


 

W pobliżu centrum znajduje się także hotel Logos. Tam z kolei jest prawie 50 pokoi również o wysokim standardzie. Poza tym w cenie hotel zapewnia atrakcję w postaci parku wodnego. Ofertę wzbogaca galeria sztuki , w której są prezentowane wytwory absolwentów Akademii Sztuk Pięknych. W wnętrzu tego hotelu znajduje się restauracja z kuchnią fusion, która serwuje potrawy polskie oraz kuchni Europejskiej. Goście hotelu mają w tej restauracji zniżki na 15%.


 

Innym hotelem jest kwatera Ascot , który jest otwarty dopiero od 3 lat. Hotel również pomaga w organizacji wycieczek do Zakopanego, Częstochowy a także po samym Krakowie. Cudowna atmosfera pozwoli wypocząć, a także odpowiednio i dogłębnie poznać to urocze miasto. Zarówno turyści z Polski jak i zza granicy poczują się tu jak w domu. Obsługa władająca kilkoma językami na pewno pomoże każdemu klientowi zaaklimatyzować się w tym miejscu.

Dziewczyna w podróży

Autorem artykułu jest Katja Szalek

Ludzie dzielą się na kanapowców i szwędaczy. Tym pierwszym wystarczy pilot w dłoni, drudzy wolą zaufać pilotowi, który przeniesie ich do innej części świata.

Podróże przeważnie planujemy z partnerem lub z przyjaciółmi, ale bywa też tak, że okoliczności życiowe każą nam pójść w świat w pojedynkę. Jeżeli w samotną podróż wybiera się dziewczyna nękają ją pytania: czy sobie poradzę i czy to jest bezpieczne.Ale odwaga, niepohamowana chęć poznawania świata, mierzenie się ze swoimi słabościami, uczenie się tolerancji w stosunku do tego, co inne i niebanalne sprawiają, że część z nas, mimo obaw kupuje bilet i leci w nieznane.

Samotna dziewczyna w podróży

Czy boisz się sama pojechać do Warszawy czy Poznania, a na rajd w Karkonosze? Jeżeli nie, to nie powinnaś się także bać podróży w odległe kraje. Często, jadąc nawet na drugi koniec świata, wybieramy się w miejsca będące ciekawostką regionu – tak, jak odwiedzający Polskę zmierzają na przykład do Wieliczki czy Sopotu. Gdy jadąc za granicę wybierzesz taką właśnie standardową trasę powinnaś sobie poradzić: ani baza noclegowa, ani transport nie będą stanowiły problemu - na miejscu prosperują agencje turystyczne i przewodnicy znający języki. Co do bezpieczeństwa, odradzamy miejsca, gdzie może być niebezpiecznie, miejsca zamieszek, czy wojen domowych, miejsca dotknięte klęską żywiołową. Ostatnie doniesienia telewizyjne wykluczają wiele z popularnych kierunków, warto ostrzeżenia potraktować poważnie. Przed wyjazdem warto na stronach MSZ-tu sprawdzić informacje o sytuacji politycznej w kraju, do którego się wybierasz. Zdrowy rozsądek przede wszystkim. I na wszelki wypadek dobre ubezpieczenie podróżne i zalecane szczepienia.
Poszukaj ciekawych tras na www.eprzewodnicy.pl

Samotna dziewczyna w dalekiej, dzikiej, niskobudżetowej podróży

Jeśli jednak marzy Ci się "podróż życia" i kuszą Cię kraje nieznane, przecieranie szlaków i spanie w śpiworze na plaży, zachowaj zimną krew i dokładnie zaplanuj tę wyprawę. Pamiętaj, paradoksalnie najlepsza spontaniczna przygoda, to ta, która precyzyjnie została przed wyjazdem zaplanowana! Poznaj zwyczaje i obyczaje religijne oraz nawyki kulinarne. Odłóż środki finansowe, zamknij pilne sprawy zawodowe i towarzyskie, wkalkuluj wydłużenie się wyprawy - wiadomo, mogą Cię spotkać różne okoliczności. Warto na długo przed wyjazdem przyszykować sprzęt oraz przeanalizować potencjalną trasę, środki lokomocji. Oczywiście daj sobie 15-25 % swobody i zgodę na zmianę planów, jeśli okoliczności będą tego wymagały, ale zrób szkic wyprawy i przemyśl "plan B". Może ktoś z twoich znajomych jakiś czas temu również odbył taką daleką podróż i warto byłoby się z nim spotkać i porozmawiać, dopytać jak się przygotować do wyjazdu? Takie rozmowy okazują się bardzo inspirujące i pomocne, pozwalają realnie spojrzeć na atrakcje i zagrożenia związane z egzotyczna wyprawą.

Coraz więcej kobiet podróżuje samotnie, niektóre z pasji, inne nakłonione okolicznościami. Dawni towarzysze podróży zmienili styl życia, mają małe dzieci, przyjaciółka spłaca kolosalny kredyt hipoteczny, a na domiar złego mężowi szef nie chce dać urlopu. A wycieczka kusi. Gdy nie ma z kim jechać na wakacje, można zostać w domu, albo spróbować samotnej podróży. Fora internetowe pełne są dyskusji o podróżowaniu w pojedynkę, w sieci można znaleźć wiele blogów prowadzonych przez dziewczyny jeżdżące bez towarzystwa.

Szanse

Turystyka w pojedynkę jest pełniejsza, głębsza, jesteś tylko ty i droga. Zdana na siebie, na rozmowy z mieszkańcami, na swoją wyobraźnię. Można chodzić własnymi ścieżkami, we własnym tempie. Najtrudniej jest na początku, kiedy trzeba pokonać lęk przed nieznanym. A potem jest już z górki. W tradycyjnych społeczeństwach normy obyczajowe nakazują zaopiekować się samotną podróżniczką, kobieta w drodze wyciąga z ludzi to, co w nich najlepsze: gościnność, chęć pomocy, ciekawość, a nawet uczucia macierzyńskie, a w konsekwencji gościnę czy pomoc finansową w awaryjnych sytuacjach – tak twierdzą wprawione podróżniczki.W razie problemów, gdy w pobliżu nie ma żadnej informacji turystycznej, agencji, czy policjanta zwracaj się do tutejszych mieszkańców. Ryzyko nieprzychylnego potraktowania jest niskie. Bez obaw podejdź i poproś o pomoc, miejscowi pomogą kupić bilety, czy znaleźć nocleg.

Samotne wyruszenie z domu nie oznacza samotnego podróżowania. Ludzi spotykamy wszędzie, a samotny turysta łatwiej zawiera znajomości niż osoba podróżująca w grupie. Grupa stanowi zamkniętą całość i obcej osobie trudniej jest wtedy zagadać. A samotny turysta nie ma wyjścia i musi spytać o drogę, o nocleg. Można przyłączyć się na jakiś okres do innej podróżującej samotnie osoby czy tez grupy i każdy etap pokonywać z kim innym. Ma to tę zaletę, że nie pozbawia niezależności. Gdy towarzystwo przestaje nam odpowiadać, rozstajemy się i idziemy w swoją drogę. W hostelach, małych miejscowościach z dużymi atrakcjami turystycznymi, w informacji turystycznej, na dworcu – tam spotykają się wędrowcy i pomagają sobie wzajemnie, tworzą nieformalne giełdy informacji.

Zagrożenia

Niemoralne propozycje. Jedną z najbardziej męczących i przerażających rzeczy może być słuchanie niedwuznacznych propozycji. W rozmowie z samotnie podróżującym chłopakiem jak najszybciej pomiędzy zdania wplataj wzmiankę o swoim chłopaku (nawet jeśli go nie masz), to zazwyczaj wystarczy, by ostudzić delikwenta. Odwiedzając kraje muzułmańskie warto zaopatrzyć się w obrączkę. Małe kłamstewko, a często odstrasza natrętów. Nie należy siadać w taksówkach z przodu, ale z tyłu. Bo jeśli się usiądzie obok kierowcy, to ręka kierowcy potrafi znaleźć się tam, gdzie nie powinna, tj. na Twoim kolanie czy też udzie. W takich przypadkach stanowcze "nie" zazwyczaj wystarcza. Taksówkarze to nie gwałciciele czy rabusie, oni "tylko" liczą na skorzystanie z okazji, zakładając że samotna turystka to poszukiwaczka przygód erotycznych. Staraj się jak najwcześniej meldować w miejscu kolejnego noclegu – lepiej w południe niż wieczorem. Jeśli nie będzie wolnych miejsc, albo hotel okaże się zamknięty, da ci to szansę na znalezienie nowego miejsca. Dla ceniących dobrą organizację podróży pomocne są rezerwacje przez Internet, dla idących na żywioł, wczesny meldunek. Jeśli korzystasz z podwózki, warto uważać. Często w przewodnikach można wyczytać radę, by nie wsiadać do samochodu, gdzie jest dwóch mężczyzn. Decyzja należy do ciebie, ale bądź czujna i nie ryzykuj, zawsze możesz odmówić. Zmęczenie, zły humor, czasem chciałoby się zrzucić na kogoś zorganizowanie noclegu czy znalezienie transportu, a nie ma na kogo. Czasem chce się pogadać, a nie ma z kim. Ludzie wprawdzie chętnie pomagają, ale nie zawsze znają język, którym akurat my się posługujemy. Problem "wygadania się" częściowo rozwiązuje technika, coraz trudniej jest znaleźć miejsce, gdzie nie ma Internetu ani dostępu do telefonu. Nawet na "końcu swiata", gdzie w domach nie ma kanalizacji i bieżącej wody, ludzie chodzą z telefonami komórkowymi. Pojedyncze podróżowanie pociąga za sobą wyższe koszty. Pokoje jednoosobowe są droższe niż miejsce w dwójce. Do tego w wielu państwach najtańsze hotele w miastach często pełnią podwójną rolę i są także domem publicznym. Dla własnego bezpieczeństwa warto więc unikać takich przybytków. w sytuacjach awaryjnych pomocy szukaj w ambasadzie lub konsulacie.


---


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl